.post img{max-width:100%!important}

niedziela, 21 maja 2017

Jak pachnie beztroska, czyli drożdżowe bułeczki z rabarbarem

Dzień Dobry…kolorowy… rabarbarowy, a nawet truskawkowy! Witam Was kochani dzisiaj z drożdżówką albo jak by to powiedział mój dziadek, ze szneką. Jakkolwiek jej nie nazwiemy, jest idealna na piesze wycieczki, na które zabieramy w niedziele nasze córki...


drozdzowka, szneka, ptysiu mietowy

środa, 10 maja 2017

Ekspresowe kulki proteinowe... i kilka słów o pudełkach

Masz buźkę jak łyżeczka- często słyszałam od mojej babci. Przyglądała mi się badawczo, w głowie już snując plany co by tu przyrządzić. Wyciągała mały kluczyk z kieszeni fartucha i posyłając ciepłe spojrzenie, wręczała mi klucz do swojej skarbnicy. Klucza do piwnicy z wszelkiego rodzaju przetworami, sałatkami, sokami i warzywami, strzegła jak oka w głowie. Nie wszyscy mieli do niej dostęp, ja owszem. 


kulki proteinowe, ptysiu mietowy

środa, 3 maja 2017

Z zeszytu teściowej... czyli zapiekana biała kiełbasa z jabłkiem i pomidorami

Wierzę, że pewne rzeczy w życiu zdarzają się tak po prostu, bez naszego oczekiwania, planowania i dążenia. Po prostu się przydarzają, czy tego chcemy czy nie. Najlepiej oczywiście, gdy los sprawi nam niespodziankę, a że bywa kapryśny każdy wie, więc krótko mówiąc- radź sobie człowieku!

kielbasa, obiad, ptysiu mietowy

sobota, 29 kwietnia 2017

Schrup mnie z ochotą...czyli mocno czekoladowe ciasteczka w kilka minut

Gra we mnie mnóstwo muzyki ostatnio… dźwięki różne, melodie, brak słów. Tylko nuty, a mówią tak wiele. Och jak by się chciało umieć wygrać je na jakimś instrumencie. Wziąć tak gitarę elektryczną i powściekać się na świat i siebie krzycząc tylko struną. Albo wygrać piękne harmonijne opowieści na flecie lub skrzypcach. Zazdroszczę takich talentów… zazdroszczę w błogim porozumieniu z tym co mam, z czym się urodziłam i nauczyłam. Zazdroszczę kibicując prawdziwym talentom. Brawo!

ciasteczka, ptysiu mietowy

środa, 26 kwietnia 2017

Ahoj przygodo...ahoj pasztetos

Siedzę w swojej wieczornej ciszy, wlepiam oczy w pusty, biały sufit i czekam aż przyjdzie słowo jakieś, które napędzi jak lokomotywa cały pociąg słów. Jednak zamiast tego, stoję wciąż na pustym peronie, na który nie chcę wiecheć nawet pusty wagon. 

pasztet, ptysiu mietowy

sobota, 22 kwietnia 2017

Nie pękaj mała...jedz pęczak

Pęka, pęka, pęka… wypowiadam cicho kilka razy, skupiając się jednocześnie na brzmieniu słowa. Jest w nim coś, co urzeka mnie od kiedy pamiętam. Niemal czuję jak coś pęka…gdzieś z tyłu głowy, gdzie w oddali, ale zdecydowanie też we mnie. Luzują się wszystkie spięcia i napięcia … ciała i świadomości. Wszelkie poplątane i skołtunione gdzieś kable i przewody, prostują się prężnie…przebieg energii i myśli znowu działa jak należy...


sałatka, pęczak, ptysiu mietowy

środa, 19 kwietnia 2017

Słoneczna jak z Toskanii tarta z kurkumą i młodą cukinią

Słońca mi już trzeba jak niczego innego. Dobrego ogrzania skóry i moich wyblakłych już piegów. Rzucam się na każdy promień w nadziei, że to dopiero początek. Zanim jednak skóra dobrze się rozgrzeje, gołębio-niebieskie chmury przepędzają dzielnie walczący okrągły ogrom szczęścia. Trzeba chwytać ile nam dane, brać, łapać i chować po kieszeniach…. Taaa! Żeby to tylko było możliwe prawda?

tarta, obiad, ptysiu mietowy

środa, 12 kwietnia 2017

Wiosenne orzeźwienie...czyli mocno cytrynowa babka

Ja wciąż o tej wiośnie, ale nic na to nie poradzę, że wiosna to moje wejście w ulubioną porę roku- LATO. Uwielbiam słońce! 

Lubię jak na moim nosie i policzkach pojawiają się piegi, jak marszczę czoło (całkiem panoramiczne) i zaglądam w niebo, liczę chmury na niebieskim niebie i czekam na wszystkie dobroci warzywno-owocowe. Takie prosto z drzewa, opłukane tylko lekko albo wytarte w skrawek kwiaciastej sukienki. Wgryzam się w to wszystko z dużym pietyzmem. Biorę garściami, chowam po kieszeniach...


babka, ptysiu mietowy

niedziela, 9 kwietnia 2017

Sernik kokosowy z mocno czekoladowym kremem czekoladowym...idą zmiany

Co roku coś się zmienia… w nas, w otoczeniu, w bliskich nas ludziach. Wierzę w zmiany, w te na lepsze szczególnie. Ja sama zmieniłam się bardzo, czasem włączam hamulec a czasem dodaje gazu, by przez jakieś niemiłe zakręty przebrnąć szybciej, z szybkością światła niemal. Czasem zakręt zmienia się w trudniejszą wyboistą drogę pod górkę, ale te też da się pokonać. 


sernik, kokos, ptysiu mietowy

środa, 5 kwietnia 2017

Podróż do Argentyny...czyli przepis na tradycyjny sos chimichurri

Chyba powinnam zacząć serię pod tytułem: wymiana międzynarodowa, bo to kolejny przepis wykradziony od mojej koleżanki z Argentyny. Argentyńczycy przywiązują bardzo dużą uwagę do tego jak przygotowywane jest mięso. Uwielbiają grilla i wszelkiego rodzaju marynaty, sosy i dressingi. Bardzo trudno ich zadowolić, szczególnie jeśli mieszkają w kraju, gdzie pogoda raczej nie pozwala na grillowanie (czyli parrillas albo asado). 

To zamiłowanie do biesiadowania, cieszenia się dobrym smakiem i przywiązanie do kuchni urzeka mnie w każdej kulturze. Wiele rzeczy się w nas zmienia, ale smak, szczególnie ten z dzieciństwa, zaszczepiony w nas przez nasze babcie, potem mamy, zostaje na zawsze. I to jest piękne.


chimichurri, ptysiu mietowy

sobota, 1 kwietnia 2017

Międzynarodowa wymiana, czyli pachnąca goździkami i pomarańczą wieprzowina do odrywania

Wiosną zawsze jestem bardziej otwarta, potrafię zatrzymać się nad małym drobiazgiem i zamyślić, zadumać, zanurzyć we wspomnienia lub zwyczajnie docenić to co tu i teraz. Tylko to się liczy! Zwyczajność dnia powszedniego też może być piękna. 

Jetem wdzięczna losowi za możliwość poznania tylu niepowtarzalnych ludzi w Irlandii. Nie wiem czy gdziekolwiek indziej miałabym okazję poznać tyle narodowości, z wieloma z nich się zaprzyjaźnić… wpuścić do swojej kuchni …i do serca. Uczymy się siebie nawzajem, wymieniamy nie tylko poglądami, ale także przepisami. Czasem ta wymiana trwa trochę...

wieprzowina, ptysiu mietowy